SZTUKA JAKO ANTYDEPRESANT I FITNESS DLA MÓZGU
Doświadczanie piękna wydaje się być naturalną, wrodzoną cechą człowieka. Może jednak piękno ma charakter obiektywny i jest zewnętrzną cechą przedmiotów i działań człowieka ? Co to jest przeżycie estetyczne i czym jest sztuka, dlaczego i po co od tysięcy lat, każda ludzka społeczność ją tworzy ? Jaki ma cel wydatkowanie ogromnych ilości energii na tworzenie sztuki, czyli na coś, co współcześnie wielu ludziom wydaje się być luksusem i zbędnym dodatkiem do normalnego życia ? Od wieków te pytania stawiali sobie filozofowie i myśliciele, współcześnie próbują na nie odpowiedzieć psychologowie i naukowcy. Załóżmy, że sztuka to efekt kreatywności człowieka, umiejętność, której można się nauczyć. Sztuka to również wizualny język, system porozumiewania się, uniwersalna forma komunikacji, dzięki której ludzkość opowiada swoją historię już od ponad 30 000 tysięcy lat. Profesor Semir Zeki, z University College London, sugeruje, że jeśli nadal, po tak wielu tysiącach lat, tworzymy obrazy ( choć po drodze, ok 3000 tysięcy lat temu wynaleźliśmy pismo) to musimy ich w jakiś stały sposób potrzebować. Profesor S. Zeki jest twórcą pojęcia neuroestetyka i prekursorem badań nad neurologicznym znaczeniem sztuki, jej tworzeniem i percepcją. Ta kognitywna dyscyplina bada i wyjaśnia zjawiska składające się na procesy twórczości artystycznej i percepcję dzieł sztuki. Bada dzieło, jak również mechanizmy rządzące percepcją, kreatywnością i poczuciem przyjemności. Bada to, co dzieje się w mózgach artystów i odbiorców dzieł sztuki. Według Zekiego artyści posiadają intuicję lub raczej „tajemną” czy „ukrytą wiedzę” na temat zasad neurofizjologii percepcji i emocji, które nieświadomie wykorzystują podczas procesu tworzenia dzieła. W tym sensie każdy artysta swoim dziełem uruchamia cały zespół procesów neurofizjologicznych w mózgu widza i powiązane z tym procesem emocje: poczucie piękna, wzruszenie, zachwyt estetyczny i uniesienie. „Artysta to nieświadomy neurobiolog”, a dzieło sztuki to „superbodziec” pobudzający określone moduły funkcjonalne w mózgu widza, pisze profesor Vilayanur S. Ramachandran, kolejny specjalista neuroestetyki i badacz z University of California w San Diego. Twórczość artystyczną uważa się za przejaw ludzkiej wyobraźni, wewnętrzny przymus niektórych ludzi, pozwalający im „przelewać” emocje na swoje dzieło. Coś bardzo osobistego i subiektywnego. Każde dziecko spontanicznie oddaje się twórczości artystycznej i przyjmuje się, że jest to objaw zrównoważonego rozwoju psychofizycznego. Rysowaniem i malowaniem dziecko trenuje swój mózg, najpierw jest to działanie czysto motoryczne, radość wynikająca z ruchów ręki i śladów tego działania w postaci wczesnodziecięcych gryzmołów. Następnie przychodzi nazywanie tych rysunków, przekazywanie obrazowej informacji o tym, co istotnego dziecko widzi i przeżywa. I takim rysunkiem, dziecko informuje nas o swoich emocjach. Stopniowo uczymy się widzieć w sztuce tylko rozrywkę i odpoczynek od aktywności umysłowej. Sztuka…
