
W świecie zdominowanym przez obrazy, może się wydawać, że słowo pisane traci swoją siłę. A jednak – dla mnie, malarki to właśnie czytanie było i nadal jest jednym z najważniejszych źródeł twórczej inspiracji. Literatura otwiera przestrzenie, do których obraz nie zawsze ma bezpośredni dostęp. Uczy patrzeć uważniej, odczuwać głębiej i ćwiczy wyobraźnię. Często tłumaczy świat/rzeczywistość.
Każda książka to podróż, nie tylko w czasie czy przestrzeni, ale również w głąb ludzkiego doświadczenia. Opisy miejsc, stanów emocjonalnych, wewnętrznych przemian stają się często impulsem do wizualnych poszukiwań. Maluję nie to, co widzę – ale to, co mnie poruszyło, wzruszyło dzięki przeczytanemu zdaniu, pięknej obrazowej metaforze, dialogowi bohaterów. Dzięki literaturze lepiej poznaję siebie, a czyż nie to właśnie, jest początkiem twórczej drogi każdej artystki, każdego artysty ?
“Poznaj samego siebie” to jedna starożytnych greckich maksym. Według przekazów ten aforyzm znajdował się w sanktuarium w Delfach, na frontonie świątyni Apollina, boga światła i słońca, patrona sztuki, poezji i muzyki.
Dla mnie, artystki wizualnej, której medium jest obraz, a celem często,choć nie zawsze, jest komunikowanie wewnętrznego świata lub interpretacji świata zewnętrznego, maksyma „Poznaj samego siebie” nabiera fundamentalnego znaczenia. Nie jest to jedynie filozoficzna dyrektywa, ale praktyczne narzędzie, które bezpośrednio wpływa na jakość, autentyczność i siłę twórczości.
Przede wszystkim, poznanie siebie to fundament autentyczności. Sztuka, która płynie z głębi prawdziwego „ja” artystki, rezonuje z odbiorcą na zupełnie innym poziomie. Kiedy artystka jest świadoma swoich własnych emocji, przekonań, doświadczeń, lęków i radości, potrafi przełożyć je na język wizualny w sposób szczery i poruszający. Unika powierzchowności i schematów, ponieważ czerpie z unikalnego źródła – własnej, niepowtarzalnej perspektywy. Bez tego introspektywnego procesu, twórczość może stać się jedynie naśladowaniem trendów lub powielaniem cudzych pomysłów, pozbawionym głębi i indywidualnego charakteru.
Po drugie, samopoznanie jest kluczem do odkrycia własnego, unikalnego języka wizualnego. Każda artystka ma w sobie coś wyjątkowego – sposób, w jaki postrzega świat, paletę barw, która ją intuicyjnie przyciąga, rodzaje form i linii, które naturalnie kreśli ruch jej dłoni. Zrozumienie tych wewnętrznych preferencji i skłonności pozwala jej wypracować styl, który jest prawdziwie jej własny, a nie zapożyczony. Eksplorując swoje wewnętrzne krajobrazy, artystka odkrywa motywy i formy, które ją obsesyjnie nurtują, tematy, do których nieustannie powraca – a to właśnie one często stanowią o sile i spójności jej artystycznego portfolio.
Po trzecie, świadomość siebie chroni przed wypaleniem i brakiem inspiracji. Artystka, która rozumie swoje potrzeby, granice i źródła energii, potrafi lepiej zarządzać swoim procesem twórczym. Wie, kiedy potrzebuje odpoczynku, kiedy szukać nowych bodźców, a kiedy zanurzyć się w samotności kontemplacji. Znajomość własnych mechanizmów psychicznych pomaga jej radzić sobie z krytyką, wątpliwościami i okresami twórczej niemocy, które są nieodłączną częścią artystycznej drogi.
Wreszcie, „Poznaj samego siebie” umożliwia głębszą komunikację z odbiorcą. Sztuka jest formą dialogu. Kiedy artystka tworzy z autentycznego miejsca w sobie, jej praca staje się bardziej uniwersalna. I paradoksalnie kiedy dotyka się głębszych warstw ludzkiego doświadczenia, które są wspólne dla wielu, powstają dzieła uniwersalne, a odbiorczynie/odbiorcy wyczuwają szczerość intencji i autentyczność emocji, co prowadzi do silniejszej więzi i głębszego zrozumienia przekazu.
Dlatego dla artystki wizualnej, podróż w głąb siebie nie jest luksusem, ale koniecznością. Jest to ciągły proces introspekcji, refleksji i samoobserwacji, który nieustannie wzbogaca jej twórczość, nadaje jej unikalny głos i pozwala na pełny rozkwit twórczości. Poznając siebie, artystka odkrywa nieskończone źródło inspiracji, które tkwi w jej własnym, niepowtarzalnym bycie.
Co więcej, literatura uczy również narracji. Każda przeczytana historia to lekcja budowania napięcia, komponowania scen, prowadzenia widza przez emocjonalną podróż. Te struktury narracyjne przenikają do obrazów. Czasami jest to subtelne nawiązanie do sekwencji wydarzeń, innym razem – próba uchwycenia kulminacyjnego momentu, zawieszonego w czasie i przestrzeni płótna.
Nie bez znaczenia jest też język. Bogactwo metafor, wyszukane słownictwo, rytm zdań – to wszystko rezonuje we mnie, pobudzając moją wrażliwość na formę i kolor. Czasami jedno, precyzyjnie dobrane słowo staje się kluczem do kompozycji obrazu, kolorów których chcę użyć, albo do faktury, jaką pragnę osiągnąć na płótnie.
Dlatego właśnie zachęcam wszystkich, nie tylko moje uczennice i uczniów, do zanurzenia się w świecie literatury. To nie jest ucieczka od rzeczywistości, ale raczej głębsze jej zrozumienie. Dla mnie, malarki, to część mojej praktyki artystycznej, bo czytanie jest nieustannym dialogiem z innymi umysłami, podróżą bez paszportu i wizą do wolności. To niewyczerpane źródło inspiracji, dzięki niemu mogę malować świat nie tylko widziany, ale przede wszystkim – przeżyty.
A czym dla Ciebie jest literatura, opowiesz?
